Edyta Gorniak - Find Me

wtorek, 30 listopada 2010

Top model. Zostań modelką.

     

Tap Madll a raczej Top Porno, bo taką nazwę powinien nosić ten program. Zdradza nam jak szybko i za ile można pokazać wszystko. Mogliśmy przekonać się o tym, już w pierwszym odcinku Tap Madll. Program jednak okazał się bardzo niskich lotów. Przedstawił modelki jako ciekawy gatunek ludzki. Jeśli chce się zrobić karierę, a nie umie się nic, Tap Madll proponuje modeling. Dziewczyny na potencjalne top modelki nawet nie były ładne, nie posiadały pięknego ciała! Dziewczyny wyglądały jak faceci w damskich ciuszkach. Na ile kobieca może być dziewczyna, która ma 185 cm wzrostu, jest szeroka w barach, wąska w pupie i posiada mały zarodek piersi. Kandydatki na tap madll koniecznie muszą być szczupłe. W związku z tym modelki muszą żywić się wacikami nasączonymi sokiem lub wodą. To nie żart, tak żywią się tap madell.
Wszystko to czego nie posiadasz załatwi za Ciebie Photoshop. To chyba całe przesłanie tego programu. Jesteś nijaka, nie masz osobowości, nie posiadasz talentu, jesteś pusta, zostań top modelką! I tak rzesze próżnych dziewczyn w całej Polsce uwierzyło, że mogą zostać tap madll. Przykład Dżołany oddziaływał nań przez ekran telewizora codziennie. Polka, która zaszła tak daleko. Jej największym osiągnięciem, jest chyba to, że przemierzyła ocean wraz z rodzicami. Co pokazała Dżołana oprócz piersi przysłoniętych krzyżem? Swoim przykładem udowadnia, że tap madll może być nijaka, sztuczna i próżna. Jej cudowne, kolagenowe usta i twarz pełna jadu kiełbasianego, potocznie zwanego botoksem, oraz piersi naturalnie silikonowe mówią: Ty też po przeróbkach możesz być piekna! Musisz tylko na nie wcześniej zarobić pokazując to i owo. Tabuny dziewczyn uwierzyły, że mogą zostać drugą Dżołanką czy też Anją Rubik.
Tak na marginesie, czy ktoś wie jak wygląda naprawdę Anja Rubik? Jej twarz i ciało na zdjęciach wygląda za każdym razem inaczej, w zależności od ilości przeróbek w fotoshopie. Raz ją pogrubiają, raz jej coś dodają, w wywiadach mówi że jest kameleonem. Widziałam raz z nią wywiad i nie mogłam uwierzyć, że to ta sama osoba co na fotosach!!! Normalnie na ulicy nikt by na nią nie zwrócił uwagi. Ot normalna dziewczyna, jak na moje poczucie piękna wręcz brzydka. Jej ogólny wyraz twarzy nosi swoiste piętno mułka. Nie mam nic do mułka J ani do Ani. Nie rozumiem, czemu kobiety wierzą w to co widzą w czasopismach. Tam nie ma nic prawdziwego, wszyscy są odmłodzeni, wymuskani, sztuczni i wystylizowani. Wierzcie mi, że z każdego brzydactwa da się zrobić boginię. Kwestia makijażu, oświetlenia, stylizacji i odrobiny fotoshopa.
Czy naprawdę co druga dziewczyna chciałaby zostać tap madll? Mam nadzieję, że nie!!! Naturalne środowisko modelek przesiąknięte jest próżnością, naiwnością, wyzbyciem się wstydu i moralności. Za jaką cenę? Za chwilę bycia popularnym? Niestety bycie ładnym jest bardziej trendy niż bycie mądrym! Wiele pustych dziewczątek udaje, że jest modelką i wystawia swoje pół nagie zdjęcia na różnych portalach. Klakiery z ich otoczenia pieją z zachwytu i komentują w stylu: jak pięknie wyglądasz, jesteś taka śliczna, buziaczki, całuski itp. O Boże jaki to żen!!! Nie widziałam komentarza pod takim piknym fotosikiem: jaka jesteś mądra, dobra, dziękujemy za pomoc, jesteś fantastyczną przyjaciółką itp. Stek pustych i fałszywych ehów i ahów, a to budzi mój lęk i obawę o nasze społeczeństwo. Czy tylko uroda się liczy? A co z osobowością, którj te puste dziewczyny nie mają za grosz!!!
Modelki generalnie mają pociąg do kasy i innych korzyści. Liczy się tylko ten, kto może im pomóc w „karierze” i nie będą przebierać w środkach, naprawdę nie przebierają w środkach!!! Wycisną jak cytrynę, rzucą w kąt i jeszcze obcasem wbiją w ziemię. Jedyne co potrafią, to ładnie się uśmiechać, ale co kryje ten uśmiech? Pewnie skrzętnie skrywaną fałszywość i podłość. Mam nadzieję, ze kolejna edycja Tap Madll będzie nosiła nazwę Top Suka!!!

sobota, 27 listopada 2010

Być albo mieć?



 Być albo mieć? O to jest pytanie! Żyjemy w dziwnych czasach, kiedy człowiek człowiekowi wilkiem. I jak tu nie zwariować? Nasuwa mi się fraza z jakże aktualnej nadal piosenki „dziwny jest ten świat”. Uważam, że sobie sami zgotowaliśmy ten los. Dookoła nas zazdrość, nienawiść, ból, cierpienie i śmierć. Dlatego tak uwielbiam świat amerykańskich seriali, gdzie dobro walczy ze złem i najczęściej dobro wygrywa. Każdy myśli tylko o sobie i co tu zrobić, żeby się urządzić w życiu. Młodzi ludzie chcieliby zarabiać krocie! Każdemu życzę spełnienia marzeń, ale jak trzeba być zapatrzonym w siebie, żeby bez doświadczenia, kwalifikacji i znajomości owa wymarzona i wyśniona kwota z czteroma zerami na końcu się ziściła? Trzeba być pewnym siebie i wierzyć we własne siły, ale to jest przerost formy nad treścią. Pójdę dalej, ludzie chcą co raz więcej bez włożenia w to wysiłku. Jednym słowem chcieliby leżeć i pachnieć. Niestety w dobie kryzysu to i owszem można leżeć ale trzeba uważać, żeby nie spleśnieć J Młode pokolenie czeka tylko na to kto i ile mi da. Ile dadzą mi rodzice, ile da mi mój partner, ile da mi mój pracodawca? Ale co oni dają w zamian? Dają bardzo dużo! Po prostu są i żyją. Sądzę, że to stanowczo za mało!
Ja wybrałam inną drogę, nie czekam na innych co mogą mi dać tylko sama daję z siebie tyle ile mogę i ile mam. Pomagam dobrym słowem, pomogę załatwić pracę i pożyczę pieniądze. Mam taką maksymę, pożycz komuś pieniądze a zobaczysz jakim jest człowiekiem. Taki test jest bardzo dobry i skuteczny ale trzeba uważać! Można pożyczyć tylko tyle, ile można ewentualnie stracić, żeby później nie żałować. Musimy zrobić swego rodzaju wycenę J Moje inne życiowe motto przejęłam od mojej ukochanej przyjaciółki Mirandy, która bardzo wiele pomogła mi w życiu. Miranda uważa, że dobre uczynki przekazuje się i łączą się łańcuchem miłości. Ja pomagam np. Mirkowi, a Mirek pomaga Kasi, Kasia pomaga Zuzi i w taki sposób przekazujemy łańcuch miłości dalej.
A może lepiej mieć? No i co mi z tego posiadania? Mogę mieć piękną willę, ale może być ona pusta, bez śmiechu dzieci, bez przyjaciół i bez miłości. Po cóż mi super samochód jeśli nie będę miała nim kogo wozić. Po co mi kilka milionów na koncie jak i tak umrę w samotności. Pieniądze szczęścia nie dają, ułatwiają tylko życie i pozwalają pomagać innym.
Czasami mam dylemat, czy warto być dobrym człowiekiem i pomagać? Wiele razy dostałam po twarzy od życia a ja nadal nastawiam drugi policzek i zawsze jestem chętna i skłonna pomagać innym. Myślę, że najważniejsze w „byciu” jest bezinteresowność i czystość intencji. Zawsze staram się wyjść innym naprzeciw i sama proponuję pomoc, żeby inni nie musieli czuć się źle prosząc o nią. Może ktoś sobie myśleć, że leczę w ten sposób siebie, ale to mnie w ogóle nie interesuje, bo ja sama wiem, co mną kieruje. Mam wielkie wsparcie w moim facecie, który jest cudownym człowiekiem i udowadnia mi każdego dnia, że takich wspaniałych ludzi jest już nie wiele. W jego oczach widzę nagrodę za „bycie” i to mnie utwierdza, że jednak lepiej „być” niż mieć!

czwartek, 25 listopada 2010

Zapotrzebowanie na teatr


        Nikogo nie zdziwi jeżeli stwierdzę, że dziś teatr i spędzanie w nim wolnego czasu nie jest najpopularniejszą formą rozrywki. Kiedyś i owszem, do teatru chadzano częściej i chętniej ale też nie znowu był dla wszystkich z powodu cen biletów. Tak więc teatr od zawsze był okupowany przez elity, kiedyś finansowe a dziś umysłowe.

       Częściej wybieramy kino niż „żywego” aktora. W dodatku jeżeli już kupujemy bilet na film, to najczęściej jest to miejsce w multipleksie, zapominając o mniejszych kinach, które częściej serwują interesujące i awangardowe filmy. Zostańmy chwilowo przy tej tematyce i zajrzyjmy na nasze podwórko. Film Jerzego Skolimowskiego sprzed dwóch lat, a mianowicie „Cztery noce z Anną”, przemknął bez echa. Rewelacyjnie przyjęty na festiwalu w Cannes, laureat Orła i Złotego Lwa, został nie zauważony przez szerszą publiczność. Ze względu na to, że główną rolę grał w nim znany olsztyńskiej publiczności aktor teatralny Artur Steranko, miałam nadzieję że w stolicy Warmii i Mazur, zostanie lepiej rozpropagowany. Wręcz przeciwnie… Stało się zupełnie inaczej.
Wracając jednak do głównego tematu, świadomie stwierdzam, że do oglądania sztuk teatralnych najbardziej zniechęcają szkoły… Tak właśnie szkoły, prowadząc stada na długie i często, ciężko strawne dla młodego widza spektakle, najczęściej lektury szkolne. Oczywiście niektóre jednostki, nawet na najciekawszym, najzabawniejszym lub przeciwnie, najbardziej wzruszającym przedstawieniu i tak wolą robić z siebie błazna lub dłubać w nosie, zagryzając wszystko kanapką lub chipsami. Moja dywagacja jednak dotyczy bardziej społecznych ludzi. Jednak i z nich, tylko najwytrwalsi, na własną rękę poznają czym naprawdę jest teatr i co ma do zaprezentowania.


    Najczęściej kojarzony ze średniowiecznymi kostiumami, niezrozumiałymi tekstami teatr wychodzi naprzeciw publiczności. W swojej ofercie ma i te tradycyjne szekspirowskie sztuki i teksty współczesnych młodych twórców, którzy dotykają w nich, głosem aktora, dzisiejszych problemów. A aktor ma tylko jedną próbę na zaprezentowanie nam wizji reżysera. W teatrze nie ma dubli, nie ma poprawek, wszystko dzieje się tu i teraz. Nudne, sztampowe przedstawienia odeszły dawno do lamusa. Twórcy teatralni zastanawiają się jak przyciągnąć widza, a starania nie idą na marne. Repertuar teatru jest bogaty i jest w czym wybierać. Problem w tym, że już sam repertuar często to lektura zbyt ciężka lub straszna. Może być też tak, że jakimś cudem nie ma możliwości znalezienia tych kliku kartek papieru, wiadomo przecież, że zazwyczaj są schowane pod ladami w sklepie lub na zapleczu biblioteki albo w szkolnym koncie za gigantycznym kwiatem.

       Jest jednak nadzieja, a raczej pewność, że teatr nie umrze śmiercią naturalną. Są ludzie którzy z niecierpliwością czekają na trzeci dzwonek i przyciemnienie świateł. W skupieniu śledzą losy bohaterów. Ci którzy odważyli się dobrowolnie udać do teatru, na pewno wracają tam znowu aby poczuć tę niesamowitą atmosferę. Jeżeli ktoś uważa inaczej trudno, wojować nie mam zamiaru… Czasami warto najpierw poznać to na co tak narzekamy a dopiero później wyrażać opinię.