Edyta Gorniak - Find Me

środa, 21 grudnia 2011

Półpasiec życia

ŁPASIec Życia
         Kiedy człowieka dotyka choroba, świat zaczyna wirować w przeciwnym kierunku. Ja skupiona dotychczas na innych, w końcu skoncentrowana na sobie. Co za irracjonalne doświadczenie móc myśleć tylko o sobie. To przywilej godny pozazdroszczenia. Po tej radykalnej zamianie kierunków, wirowanie powoli zanika i kiedy świat zastygł w bezruchu, poczułam przeraźliwą pustkę. Pojawiła się myśl skryta, tak długo przez umysł wyklęta. Jestem brudna i skalana, czułam obrzydzenie do samej siebie. Połknęłam tę myśl z powrotem, by móc ją przetrawić i wypluć na nowo. W innym czasie bo teraz rozum się dobija i zdaje trudne pytania. Co się ze mną dzieje? Co mi dolega? Co mam robić? Kto mi pomoże?
Objawy dość typowe i ogólne a historia dość banalna. Jednak nie dla mnie. (długi opis chorobowo-progresywny, ale jakże twórczy i zabawny, znajduje się w felietonie Polska Służba Miłosierdzia  http://loza6szydercow.blogspot.com/2011/11/polska-sluzba-milosierdzia-oraz-lekarz.html ).  
Wracając do moich przemyśleń i przeżyć, choroba otworzyła mi oczy i pozwoliła zmierzyć się ze samą sobą. Również ze zbiorem osobistych odczuć i przeżyć, które blokowałam przez wiele lat, bo goniłam jak mysz za serem, mimowolnie brałam udział w wyścigu jakim jest życie. Choroba przywróciła pełną perspektywę, wszechogarniającej rzeczywistości, która mnie przygniatała i dławiła co raz mocniej. Przez wiele lat musiałam połykać szkło udając, że to tylko piasek. Nikt wtedy nie widział moich szklistych oczu, bo już od dawna były suche i jałowe od morza wcześniej wypłakanych, soczystych łez. Z serca płynęła kiedyś strumieniami gorzka krew więc serce obumarło a raczej zapadło w letarg, na szczęście nadal pracowało, by się mogło na nowo przebudzić i narodzić.
Czy moja przeszłość zaatakowała mnie w postaci Półpaśca? Czy był to półpasiec mego życia, o którym tak bardzo pragnęłam zapomnieć? Zbudowałam nowe JA, zaczarowałam zły świat, który mnie cisnął w lawinę utopi. Musiałam wtedy przetrwać za wszelką cenę, by mieć szansę kiedyś spotkać się sama ze sobą na wyższym poziomie świadomości i móc pozwolić się uzdrowić mojemu aniołowi stróżowi, który dzielnie przy mnie zawsze stoi i trwa w miłości.
 Zapomniałam co w życiu jest najważniejsze ale podskórnie zawsze o tym wiedziałam. Toksyny, które zbierały się przez lata, w końcu zaatakowały mój organizm i wybuchły aby móc go w końcu oczyścić i uzdrowić. To zmiany skórne jakie dokonały się na moim ciele, spowodowały lawinę płynących bezkresnych myśli, które w końcu uporządkowałam. Spojrzałam na świat zupełnie nowymi oczyma. Przez minutę oczami czystej białej kartki, lecz to dopiero początek rozliczenia się z przeszłością. Każda kolejna minuta w tym pełnym troski spojrzeniu, napawa mnie nadzieją i utwierdza mnie głęboko w przekonaniu, że to co nas nie zabije to nas wzmocni. Teraz ze spokojem uśmiecham się do swoich kłębiących się myśli i wiem, że każda próba tworzenia nowej rzeczywistości popłaca i jest niezwykle ważna w życiu każdej jednostki, która pragnie zmierzyć się sama ze sobą, dla dobra NAS. Wtedy dopiero możemy wspólnie z bliskimi budować nowe lepsze jutro.  
http://www.blogroku.pl/kategorie/loza-6-szydercow,gwjpi,blog.html

3 komentarze:

  1. Masz ciekawy sposób myślenia.. i pisania. Rzadko można teraz spotkać osoby, które potrafia naprawdę zainteresowac słowem- gratuluję, Tobie się to udaje :)

    Pozdrawiam
    nashi-somewhereinsideme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczere, głębokie bardzo ciekawe.

    OdpowiedzUsuń