Nikogo nie zdziwi jeżeli stwierdzę, że dziś teatr i spędzanie w nim wolnego czasu nie jest najpopularniejszą formą rozrywki. Kiedyś i owszem, do teatru chadzano częściej i chętniej ale też nie znowu był dla wszystkich z powodu cen biletów. Tak więc teatr od zawsze był okupowany przez elity, kiedyś finansowe a dziś umysłowe.
Częściej wybieramy kino niż „żywego” aktora. W dodatku jeżeli już kupujemy bilet na film, to najczęściej jest to miejsce w multipleksie, zapominając o mniejszych kinach, które częściej serwują interesujące i awangardowe filmy. Zostańmy chwilowo przy tej tematyce i zajrzyjmy na nasze podwórko. Film Jerzego Skolimowskiego sprzed dwóch lat, a mianowicie „Cztery noce z Anną”, przemknął bez echa. Rewelacyjnie przyjęty na festiwalu w Cannes, laureat Orła i Złotego Lwa, został nie zauważony przez szerszą publiczność. Ze względu na to, że główną rolę grał w nim znany olsztyńskiej publiczności aktor teatralny Artur Steranko, miałam nadzieję że w stolicy Warmii i Mazur, zostanie lepiej rozpropagowany. Wręcz przeciwnie… Stało się zupełnie inaczej.
Wracając jednak do głównego tematu, świadomie stwierdzam, że do oglądania sztuk teatralnych najbardziej zniechęcają szkoły… Tak właśnie szkoły, prowadząc stada na długie i często, ciężko strawne dla młodego widza spektakle, najczęściej lektury szkolne. Oczywiście niektóre jednostki, nawet na najciekawszym, najzabawniejszym lub przeciwnie, najbardziej wzruszającym przedstawieniu i tak wolą robić z siebie błazna lub dłubać w nosie, zagryzając wszystko kanapką lub chipsami. Moja dywagacja jednak dotyczy bardziej społecznych ludzi. Jednak i z nich, tylko najwytrwalsi, na własną rękę poznają czym naprawdę jest teatr i co ma do zaprezentowania.
Najczęściej kojarzony ze średniowiecznymi kostiumami, niezrozumiałymi tekstami teatr wychodzi naprzeciw publiczności. W swojej ofercie ma i te tradycyjne szekspirowskie sztuki i teksty współczesnych młodych twórców, którzy dotykają w nich, głosem aktora, dzisiejszych problemów. A aktor ma tylko jedną próbę na zaprezentowanie nam wizji reżysera. W teatrze nie ma dubli, nie ma poprawek, wszystko dzieje się tu i teraz. Nudne, sztampowe przedstawienia odeszły dawno do lamusa. Twórcy teatralni zastanawiają się jak przyciągnąć widza, a starania nie idą na marne. Repertuar teatru jest bogaty i jest w czym wybierać. Problem w tym, że już sam repertuar często to lektura zbyt ciężka lub straszna. Może być też tak, że jakimś cudem nie ma możliwości znalezienia tych kliku kartek papieru, wiadomo przecież, że zazwyczaj są schowane pod ladami w sklepie lub na zapleczu biblioteki albo w szkolnym koncie za gigantycznym kwiatem.
Jest jednak nadzieja, a raczej pewność, że teatr nie umrze śmiercią naturalną. Są ludzie którzy z niecierpliwością czekają na trzeci dzwonek i przyciemnienie świateł. W skupieniu śledzą losy bohaterów. Ci którzy odważyli się dobrowolnie udać do teatru, na pewno wracają tam znowu aby poczuć tę niesamowitą atmosferę. Jeżeli ktoś uważa inaczej trudno, wojować nie mam zamiaru… Czasami warto najpierw poznać to na co tak narzekamy a dopiero później wyrażać opinię.



Zgadzam się z Toba i tez wole teatr od kina.Choc nietety czesciej bywam w kinie. :( Jednakze kazda wizyta w teatrze to dla mnie prawdziwe przezycie!:)
OdpowiedzUsuń