Uchodzę w towarzystwie za osobę oschłą, tajemniczą, nieśmiałą, spokojną… . Moi bliscy myślą o mnie – gniewna , niespokojna, silna lub słaba. Ja o sobie myślę wiele i ciężko powiedzieć jak jest naprawdę. Na pewno jestem uparta, ale poddaję się też szybko. Na sto procent spokojna, gdy śpię , być może. Pedantka na pół etatu i w pięćdziesięciu procentach silna, ani śmiała, ani nieśmiała, tajemnicza i wylewna. Chmurna gdy nie ma słońca, wesoła gdy nikt nie patrzy. Dla jednych oschła, dla innych ciepła jak piec i zawsze jaka, a jaka nigdy – wierna, cierpliwa, niewierna? Wykapany ojciec, chodząca kopia matki, identyczna jak babcia.
Aż grzech nie zamknąć się, w której z szuflad i ometkować jak produkt w Tesco. Mieć datę ważności i datę produkcji, skład i zastosowanie. Stać w szeregu gdzieś obok innych kobiet bliżej tych młodszych duchem niż ciałem, tych bez męża i bez dzieci. W nowym opakowaniu kiedyś z dopiskiem stara panna teraz kobieta wyzwolona, jakoby te dawne kobiety nie miały wyboru, a współczesne są świadome, lepsze. Te stare zawstydzone ze spuszczonymi oczami, łagodne , grzeczne, uprzejme. Te dzisiaj z zadartym noskiem, dumne i butne z rozchylonymi wargami- sztucznie zdziecinniałe bez oznak starości. Gdzieś stać między lalkami a ołowianymi żołnierzami. W koronkowych rajstopach i w batalistycznym stroju. Dzierżyć w jednej ręce torebkę w drugiej karabin. Z błogim matczynym spojrzeniem, filuternym uśmiechem dziewczynki i z pazurami.
Jestem taka jaką chce być w danej chwili, w zależności od sytuacji w zależności do kogo. Ulepiona z przeszłości z cierpienia i siły babci, obserwująca przeobrażenia własnej matki. Podobna do tej z wczoraj i do tej jutro, ale już nie taka sama co miesiąc temu, nigdy taka sama.
"naprawdę jaka jesteś nie wie nikt"
OdpowiedzUsuń